11 rzeczy, których nauczył mnie zawód trenera

IMG_4119

Pracować jako trener piłki nożnej zacząłem w 2011 roku. Jak łatwo policzyć w tym pięknym zawodzie jestem 6 lat. Można powiedzieć, że dużo, można powiedzieć również, że mało, natomiast porównując moją wiedzę, doświadczenie, a także świadomość życiowa, dzielą mnie od mojego trenerskiego startu lata świetlne. Trener piłki nożnej często sprowadzany jest do taktyki, systemów gry, wygrywanych meczów, nauczanych umiejętności technicznych czy poprawiania motoryki. Poniżej chce przed Wami odkryć, jak ten zawód zmienił moją osobę na różnych płaszczyznach, a nie tylko na tych wyżej wymienionych. Ten tekst ma także cel poboczny, a mianowicie rzucenie światła na szerszy kontekst osoby trenera dla osób spoza środowiska piłkarskiego. Oto 11 elementów, których nauczyłem się przez ponad pół dekady:

  1. Pokora – jestem zwolennikiem utrzymywania piłki w konkretnym celu przez trenowane przeze mnie drużyny. Dlatego w moim przypadku nic chyba bardziej nie uczy pokory jak przegrany mecz z oponentem, którego jedyny sposób na budowanie gry, to wykopywanie długiej piłki do przodu. Trenujemy dobrze, moi zawodnicy i zawodniczki wykonują sporo powtórzeń danego elementu na zajęciach, robię wszystko, aby jak najlepiej rozumieli grę. Stąd bardzo ciężko było mi się pogodzić z tym, że mimo ww. elementów, przegrywaliśmy z zespołami, których zawodnicy bardzo mało potrafią i rozumieją. Z biegiem czasu pojąłem, że na wynik końcowy składa się wiele innych czynników niż tylko dobry trening. Poza tym jeśli ktoś chce grać wykorzystując długą piłkę, to jego sprawa, ja muszę przygotować moją drużynę na taką ewentualność. „Spokorniałem!”
  2. Cierpliwość – szkolenie to długotrwały proces, a przyspieszanie go na siłę, często niesie za sobą niekorzystne konsekwencje. Do tego każde dziecko ma inną motywację, predyspozycje fizyczne, zdolności percepcyjne i mentalne, różnie jest z pracowitością, wsparciem ze strony rodziców, pewnością siebie itp. Wszystko to wpływa na czas w jakim dany gracz przyswaja poszczególne elementy, których go nauczamy. I ja również potrzebowałem pewnego czasu, aby to zrozumieć. Jestem dużo spokojniejszy, bo patrze na wszystko co robię bardziej przyszłościowo. „Zcierpliwiałem!”
  3. Panowanie nad emocjami – im dalej w las, tym spokojniejszy staram się być. Wynika to z doświadczenia, poznawania ludzkiej psychiki, a także dawania przykładu moim podopiecznym. Styl gry jaki próbuję im zaszczepić wymaga spokojnej głowy więc ja swoim zachowaniem muszę im ten spokój zapewniać. Natomiast „wybuchy”, które zdarzają mi się bardzo rzadko są w przeważającej większości kontrolowane i wyreżyserowane. Pracuję już na tyle długo, że potrafię rozpoznać kiedy drużyna albo zawodnik potrzebuje silniejszego bodźca. Napisałem „w przeważającej większości” ponieważ przytrafiają mi się momenty kiedy nie zdążę się skontrolować. Jest nad czym pracować, ale mogę powiedzieć, że „opanowałem!”
  4. Odpowiedzialność – rozumiana trojako.
    1. Odpowiedzialność za powierzone mi dzieci, aby wróciły do domu w stanie fizycznym i psychicznym podobnym w jakim zostały mi powierzone. Z jednej strony bacznym okiem coraz dokładniej obserwuje co robią moi podopieczni (np. w przerwach między meczami na turniejach), z drugiej strony reaguję tylko wtedy kiedy moim zdaniem potrzeba, aby nie ograniczać ich zbytnio. Z boku może to wyglądać na mój lekceważący stosunek, ale tak nie jest. Wcześniej interweniowałem z większą częstotliwością, ale mniej dostrzegałem.
    2. Odpowiedzialność za rozwój moich podopiecznych. Rodzice przyprowadzając dziecko do klubu zaufali naszej filozofii i sposobie nauczania gry w piłkę nożną. Nie mogę więc ich zawieźć czując na sobie odpowiedzialność za rozwój i czynione postępy.
    3. To ode mnie zależy jakie zasady i wartości wpoję dzieciom na początku ich sportowej drogi (jestem dla nich autorytetem), czy odpowiednio wykorzystam okresy ich rozwoju, aby rozwinąć te cechy, na które najbardziej podatni są w danych etapie. Jeśli coś przegapię, to w przyszłości będzie bardzo ciężko to poprawić.
      Odpowiedzialność A wykształciła się od samego początku odkąd pracuję, z B zdałem sobie sprawę, gdy pojawiły się w klubie dzieciaki o predyspozycjach, które poparte ciężką pracą mogą przynieść profesjonalną karierę. C to efekt wiedzy, którą przez cały czas nabywam. „Zodpowiedzialniałem!”
  5. Rozumieć proces nauczania – wiem, że jestem w tej materii na początku drogi. Chcę nauczać w najbardziej optymalny sposób więc wszystkie książki i badania naukowe tego dotyczące są w kręgu moich najbliższych zainteresowań. Jak stworzyć odpowiednie środowisko do nauki? Jak motywować? W jaki sposób działa mózg i przyswaja nowe rzeczy?  Ile to zabiera czasu? Na te wszystkie pytania chcę poszukiwać odpowiedzi. Pomaga mi to w lepszym zrozumieniu co dzieje się w głowach moich podopiecznych pod wpływem bodźców treningowych, które im przygotowuję. „Zrozumiałem!”
  6. Wyrozumiałość – z punktu nr 5 wiem, że każdy z moich zawodniczek/zawodników jest inny, ma określone predyspozycje, potrzebuje różnego czasu, aby pewne treści przyswoić. Jedna osoba wyciągnie wnioski i nauczy się po popełnieniu dziesięciu błędów, a druga będzie potrzebować pięć razy więcej pomyłek, aby został ślad w jej głowie. Najbardziej inteligentni gracze dojdą do rozwiązań samemu, a niektórym będzie trzeba pokazać je wprost. Musiałem nauczyć się rozumieć, że moi podopieczni mają prawo postępować nie tylko po mojemu, popełniać błędy, czegoś nie wiedzieć, być zmęczonym, mieć słabszy dzień w szkole, gorzej się czuć, przyjechać na trening po sprzeczce z rodzicami. „Zwyrozumiałem!”
  7. Konsekwencja i wytrwałość – podczas 5-letniej pracy w KS Królewscy Płock miewałem wiele chwil zawahania, wątpliwości. Podczas nich zastanawiałem się czy metodologia, którą przywiozłem z Hiszpanii jest na tyle uniwersalna, że może być z powodzeniem stosowana w polskich warunkach. Na początku nie znałem nikogo, kto by ja praktykował więc wiele rzeczy robiłem po omacku, popełniając przy tym sporo błędów. Dodatkową niepewność potęgował fakt, że trenowani przeze mnie zawodnicy przyswajali treści treningowe wolniej (choćby ze względu na ograniczoną ingerencję trenera, czy możliwość popełniania błędów), potrzebowali na nie więcej czasu, a wiadomo, że człowiek chciałby wszystko na „już”. Dopiero z perspektywy czasu widzę, jakie korzyści i wartości przynosi konsekwentna praca. Po moich graczach widzę konkretne zachowania, których się wspólnie uczyliśmy. Wykonują je raz lepiej raz gorzej, ale bez mojej ingerencji. Myślą podczas gry, co jest dla mnie największą wartością. Mimo niepewności „wytrwałem!”
  8. Stawać się lepszą wersją siebie samego – ciężko ustalić hierarchię punktów, które opisuję w tym artykule, ale niniejszy jest dla mnie jednym z najważniejszych. Jestem przekonany o tym, że zawód trenera stał się dla mnie katalizatorem szybszych zmian. Chcę być lepszy dla siebie samego, ponieważ to przełoży się na bycie lepszym dla otaczającego mnie świata. Nauczyłem się, że jest to proces, który nigdy się nie skończy. Z każdym kolejnym dniem mogę wiedzieć więcej, wykonać coś w inny sposób, osiągnąć założony cel, wyznaczyć sobie nowy itp. Czasami popadam w obsesję i każda chwila spędzona bezczynnie wywołuje we mnie poczucie winy, że nie wykorzystuję jej do rozwoju. Na to muszę uważać. Ale koniec końców „ulepszyłem (i ulepszam) się!”
  9. Pogodzenie się z faktem, że nie na wszystko mam wpływ – jako że należę do optymistów (moja Iza czasami nazywa mnie wręcz naiwnym 😉 ), to od początku przygody z trenerką twierdziłem, że z każdego jestem w stanie zrobić profesjonalnego piłkarza. Te kilka lat nauczyło mnie, że nie do końca tak jest. Aby powyższe zdanie było zgodne z tym co teraz myślę powinienem uszczegółowić, że „z każdego, kto chce profesjonalistą zostać”. Musiałem i cały czas muszę godzić się z tym, że na wiele rzeczy w procesie treningowym nie mam dużego wpływu. Powody są różne: zbyt mała ilość czasu jaką spędzają ze mną zawodnicy (kilka godzin w tygodniu), brak umiejętności dotarcia do niektórych z nich, brak u ich motywacji wewnętrznej, sposób wychowania przez rodziców, otaczające gracza środowisko itp. Jest tego naprawdę sporo i zadanie jakie postawiłem przed sobą, to kontrolować jak najwięcej z tego na co mam wpływ. „Pogodziłem się!”
  10. Przestać nadmiernie oceniać – oj, jest to bardzo trudne. To taka cecha Polaków, zakorzeniona bardzo głęboko. Przypomina ona małego diabełka, który siedzi nam na ramieniu i co chwilę podszeptuje nam do ucha najczęściej negatywne rzeczy: „zobacz co on robi…”, „a ten to to, tamten tamto…”, „ale słaby”, „nie ma pojęcia” itd. Jest cienka linia pomiędzy konstruktywną krytyką, a równaniem z ziemią wszystkiego, aby dyskredytować i pokazać jacy to my jesteśmy dobrzy. Na zewnątrz mocno już to krytykanctwo ograniczyłem, ale w środku muszę jeszcze stoczyć solidną walkę, aby to ukrócić. Mimo wszystko myślę, że dużo na tym polu piłka nożna mnie nauczyła. „Przestałem nadmiernie oceniać!”
  11. Rozwijać potencjał dziecka – niemowlęta rodzą się z różnymi predyspozycjami. Zanim opiekunowie przyprowadzą je w wieku 6-7 lat do klubu, świadomie bądź nie rodzice jak i same dzieci wzmacniają (bądź nie) te uzdolnienia. M.in. stąd biorą się różnice w poziomie umiejętności podczas naborów. Jednym z pierwszych moich zadań jest ocenić potencjał dziecka i zdecydować czy w danym momencie spełnia ono kryteria naborowe. Jeśli kandydat na zawodnika zaopiniowany jest pozytywnie (o selekcji w KS Królewscy Płock możecie przeczytać w tekście Dawid i Goliat #1. Nabór i selekcja) zaczyna się dla mnie kolejny etap, a mianowicie jak ułożyć trening, jak dobrać poziom rywalizacji i jak oddziaływać na daną jednostkę, aby jej potencjał mógł rosnąć w optymalnym tempie. Jest to oczywiście bardzo trudne ponieważ na zajęciach mamy z moim asystentem szesnastkę „potencjałów” i skoro wybraliśmy je i podjęliśmy decyzję, że będziemy je trenować, to naszym zadaniem jest rozwijać je wszystkie najlepiej jak potrafimy. Nie koncentruję się na wyniku sportowym. Jest on dla mnie jako trenera wypadkową potencjałów moich zawodników. W jednym meczu wystarczy on na wygraną, w innym da remis, a jeszcze innym przyniesie porażkę. Wiele czasu zajęła mi nauka, co tak naprawdę jest ważne w mojej pracy. „Rozwijałem potencjał!”

Podsumowując i upraszczając, swój dotychczasowy rozwój mógłbym sprowadzić do: spokorniałem, zcierpliwiałem, opanowałem, zodpowiedzialniałem, zrozumiałem, zwyrozumiałem, wytrwałem, ulepszyłem się, pogodziłem się, przestałem nadmiernie oceniać,  rozwijałem potencjał. Wszystko na potrzeby tekstu napisane w czasie przeszłym, co absolutnie nie oznacza, że nic już więcej w tych obszarach nie mogę się nauczyć. Jest wręcz przeciwnie, każdy nowy szczegół ma znaczenie. Będzie coraz turniej, bo gdy za coś się bierzemy duże postępy przychodzą bardzo łatwo, a z czasem nawet niewielki krok wymaga ogromnego wysiłku. Piłka nożna to moje życie, pasja, to motywator, który sprawia, że nauka przychodzi mi bez najmniejszego wysiłku, a jej rezultaty odczuwa otaczający mnie świat. Z niecierpliwością czekam na to, co przyniesie mi w przyszłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s